Przyjaźń, której pragnie Bóg. Rok bł. Elżbiety Czackiej (II)

Osobista relacja z Jezusem utwierdza człowieka na drodze wiary. Im bardziej panowanie Chrystusa utrwala się, bym bardziej Bóg umacnia go na tej drodze.

Pragnieniem bł. Elżbiety Czackiej było, aby w codzienności realizować królestwo Chrystusa na ziemi. Wskazywała, że aby tak się stało, trzeba zacząć od osobistego spotkania z Jezusem. Wtedy jego królestwo będzie obecne w każdym z nas.

"O Jezu, króluj, panuj, rządź i wykonuj wolę swoją w każdym z nas (...). To królowanie i panowanie Pana Jezusa (...) nie powinno być i nie może być pustym i próżnym frazesem. Jest to ścisły, bardzo rzeczywisty i praktyczny program życia (...). Pan Jezus został na ziemi aż do skończenia świata, nie tylko żeby królować i panować na świecie z wysokości ołtarza w Przenajświętszym Sakramencie, ale chce królować i panować w każdej duszy z osobna, żeby móc królować i panować na całym świecie" - pisała bł. Elżbieta w "Dyrektorium" w 1931 r.

Założycielka Lasek podkreślała, że im bardziej panowanie Jezusa się utrwala, tym większe przynosi szczęście, pokój i radość wśród codziennej walki. "Im człowiek bardziej poddany i uległy Bogu jako swemu Panu i Stwórcy, tym bardziej sam Bóg zwycięża w duszy i daje światło i siły do walki".

Człowiek powinien starać się "we wszystkim usuwać się z siebie, łącząc swoją wolę najzupełniej z wolą Bożą w sobie, świadomie oddając swoją duszę i swoje ciało za narzędzie Panu Jezusowi". Najdoskonalszym wyrazem takiej postawy jest przyjęcie do serca Jezusa w Komunii św.

Jednocząc się z żywym Bogiem-Człowiekiem, możemy umacniać naszą przyjaźń z Chrystusem, który "przychodzi do każdego z nas i chce naszej miłości, naszej prostej, ludzkiej przyjaźni. Pod wpływem tej miłości, pod wpływem tej przyjaźni coraz bardziej żyje, coraz bardziej okazuje się kochającym stworzenie swoje Stwórcą, a zarazem najbardziej ludzkim Przyjacielem".

Bł. Elżbieta zaznaczała, że Jezus jest jedyną drogą, prawdą i życiem, jednocześnie Ofiarą i Kapłanem. Dlatego jedynie "przez Niego i z Nim, i w Nim" jest cały stosunek ludzkości do swego Stwórcy. Matka Czacka wskazywała, że cały stosunek ludzi do Boga musi opierać się jedynie na Jezusie, a co za tym idzie, "modlitwa człowieka jedynie w zjednoczeniu z Jego zasługami i z Jego modlitwą nabiera prawdziwej wartości. Beż tego oparcia modlitwa człowieka jest nikłą, mizerną, pełzającą po ziemi".

Dla bł. Elżbiety przyjaźń z Jezusem, która zawiązuje się w Komunii św., stawała się własną, osobistą, wyłączną przyjaźnią. "Im [więcej} z naszej strony prostoty, pokory i miłości opartej na wyrzeczeniu się siebie, tym ściślejsze stają się nasze stosunki z Panem Jezusem. Tym bardziej odsłania nam siebie, tym bardziej nam się okazuje" - pisała w 1930 r.

Zjednoczenie z Jezusem było dla bł. Elżbiety "szczęściem ponad wszystkie szczęścia". Podkreślała, że jest ono dla wszystkich nie tylko dostępne, ale jest najważniejszym obowiązkiem naszego życia. "Wszyscy przyjmujemy albo możemy przyjmować codziennie do serc naszych Pana Jezusa. Z drugiej strony, jest naszym najważniejszym obowiązkiem, bo przyjmując Go do serca naszego musimy Go bardzo prosić, by zechciał pozostawać z nami, by uczył nas, jak postępować mamy, by Mu się podobać".

Przyjmując taką postawę, stajemy się otwarci na łaskę Bożej opieki, dającej siły do przetrwania ciężkich chwil. Życie staje się prawdziwie owocne wtedy, jeśli człowiek będzie mieć głęboką wiarę i ufność w Opatrzność Bożą, która miłosiernie nim kieruje.

Źródło: Ł. Krzysztofka, Przyjaźń, której pragnie Bóg. Rok bł. Elżbiety Czackiej (II), w Niedziela Warszawska nr 40/4.10.2026, s. V.